Oskładkowane umowy o dzieło?
Nowy pomysł rządu, obejmujący nałożenie składek na ubezpieczenia społeczne na umowy o dzieło, spotkał się z różnymi reakcjami. Wiąże się z tym wiele korzyści, jednak nie rozwiąże problemów.
Zarówno Jan Guz, czyli przewodniczący OPZZ, jak i Jeremi Mordasiewicz, będący doradcą zarządu PKPP Lewiatan i Członkiem Rady Nadzorczej ZUS, są przekonani, że od umów o dzieło należy płacić składki ubezpieczeniowe. Rodzaj wykonywanej pracy nie ma tu znaczenia.
Mordasiewicz sądzi, że samo oskładkowanie umów o dzieło nie wystarczy – należy również upowszechnić system ubezpieczeń społecznych. Jan Guz argumentuje, że pracownicy nieubezpieczeni nie mogą korzystać ze świadczeń ubezpieczeniowych w razie choroby czy wypadku, a także nie są uprawnieni do pobierania zasiłków dla bezrobotnych. Dodaje również, że wprowadzenie zmian wyeliminuje nieuczciwą konkurencję i zmniejszy liczbę śmieciowych umów.
Kolejną wymienianą zaletą wprowadzenia zmian będzie wzrost wysokości świadczeń emerytalnych z obydwu filarów z ZUS. Niestety odbędzie się to kosztem aktualnych dochodów, gdyż część opłacania składek obciąży wykonującego dzieło. Wzrost zgromadzonych składek w sposób pozytywny wpłynie na gospodarkę poprzez mniejszą dotację budżetu do wypłacanych emerytur, mniejsze wpływy na fundusz emerytalny w ZUS oraz większe aktywa w OFE.
Wśród wad, oprócz mniejszych dochodów i ewentualnego przerzucenia kosztów ubezpieczenia na zatrudnionych, wymienia się również możliwość tworzenia mniejszej ilości nowych miejsc pracy. Mimo wszystko, lista zalet znacznie przekracza wady dla potencjalnego zatrudnionego na umowę o dzieło.
Najnowsze komentarze